Dokąd jadę? Dokąd ja właściwie jadę? Nie wiem, wsiadłam w pierwszy pociąg PKP, który przyjechał. Dlaczego? Dlatego, że uciekam. Przed kim uciekam? Przed światem, przed życiem, przed samą sobą. Dlaczego? Dlatego, że gdzieś po drodze zgubiłam przepis na moje życie; jadę go poszukać. Jak zgubiłam? Sama nie wiem, tak po prostu gdzieś po drodze. Dlaczego szukam? Szukam, bo bez przepisu nie umiem żyć, gubię się. Może Pan pomoże mi odnaleźć przepis na moje życie? Jak sobie to wyobrażam? Prosto, zwyczajnie. Co jak dokładnie? Sama nie wiem, przecież zgubiłam przepis nie wiem jak żyć, a co dopiero jak szukać… przecież gdybym wiedziała to nie byłoby mnie w tej maszynie PKP! Mam się nie denerwować? Pan chyba, żartuje. Proszę o pomoc, a pan zadaje setki pytań. Nie potrzebuję łaski! Sama sobie jakoś poradzę! Jak to o to chodziło?! Chodziło o to, żebym powiedziała, że >>sama sobie poradzę